Jak joga zmieniła moje życie – osobiste refleksje o korzyściach po wieloletniej praktyce własnej
Moja przygoda z jogą rozpoczęła się w styczniu 2009 roku gdy w ramach kursu dla początkujących pierwszy raz stanęłam na macie. Marzyłam o tym już dużo wcześniej i zawsze czułam, że joga będzie ważną częścią mojego życia. Jednak wtedy nie sądziłam, że aż tak bardzo je zmieni. Konsekwencją tego procesu i mojej miłości do jogi stało się inspirowanie innych do zmiany i nauczanie jogi.
Korzyści płynących z praktyki jest wiele. Są one zarówno uniwersalne jak i bardzo indywidualne. Dlatego postanowiłam podzielić się swoją osobistą refleksją na ten temat.
Jakie 17 szczególnych korzyści na przestrzeni 17 lat dała i wciąż daje mi regularna praktyka jogi?
Praktyka jogi wciąż mnie zaskakuje i z biegiem czasu odkrywam kolejne warstwy korzyści jako uczeń i nauczyciel. Oto co udało mi się odkryć do tej pory.
Pokochałam swoje ciało i nauczyłam się je słuchać
Kocham moje ciało i akceptuję je dokładnie takim jakie jest – może brzmi jak frazes ale dokładnie tak jest. I nie chodzi tylko o to, że joga poprawia wygląd zewnętrzny – równomierne kształtuje różne partie mięśni, wzmacnia i uelastycznia oraz poprawia gibkość ale o zmianę podejścia do postrzegania ciała jako całego systemu. Uświadomienie sobie skomplikowanych mechanizmów zachodzących w każdej sekundzie we wszystkich układach ciała nauczyło mnie wdzięczności za to, że żyję, jestem sprawna i zdrowa. Był to długi proces gdyż współczesny świat narzuca nam wiele standardów i często każe nam skupiać się na postrzeganiu ciała głównie w kategoriach jego atrakcyjności fizycznej. Joga nauczyła mnie odczytywać subtelne sygnały wysyłane przez ciało dotyczące moich potrzeb oraz właściwie na nie odpowiadać.
Zmieniłam styl życia
Kontynuacją lepszego kontaktu z własnym ciałem i umiejętności wsłuchiwania się w jego wewnętrzny głos stała się świadoma i trwająca wiele lat zmiana stylu życia – rezygnacja z używek, stopniowa zmiana diety na zdrowszą, nauka odpoczywania oraz potrzeba większego kontaktu z naturą. Oczywiście wszystko odbywało i nadal odbywa w granicach normy bez zbytniej ortodoksyjności pamiętając, że święte są tylko osoby oświecone.. (ha ha ha)
Stałam się bardziej cierpliwa
Wykonanie wielu pozycji w jodze wymaga czasu i dyscypliny. Oczywiście wrodzone predyspozycje i budowa ciała pomagają. Lecz ciało otwiera się stopniowo i powoli. Wiele pozycji, których wykonanie wydaje się wręcz niemożliwe na początku praktyki staje się dostępne po wielu tygodniach czy latach systematycznej pracy nad sobą. Uczy to cierpliwości nie tylko na macie. Nawet jeśli jest to czasem cierpliwość w niecierpliwości.
Zyskałam samodyscyplinę
Joga nauczyła mnie samodyscypliny. Pierwszym przełomem było podjęcie decyzji o codziennej, samodzielnej praktyce bez wsparcia nauczyciela, na rok przed rozpoczęciem kursu nauczycielskiego. To był moment, w którym odpowiedzialność za regularność i jakość praktyki spoczęła wyłącznie na mnie. Drugim, jeszcze głębszym przełomem stała się praktyka o wczesnej porze dnia. Poranki spędzone na macie nauczyły mnie konsekwencji, uważności i szacunku do własnego rytmu. Dzięki temu nawykowi każdy poranek staje się źródłem spokoju i dobrej energii, z których czerpię przez cały dzień. Dzięki codziennej, porannej praktyce zyskałam też zaufanie do siebie – wiem, że potrafię być konsekwentna i dotrzymywać danego sobie słowa.

Wciąż uczę się opuszczać strefę komfortu
Każdego dnia jesteśmy inni i choć stajemy na macie z teoretycznie tym samym ciałem to odczucia z niego płynące mogą się bardzo różnić. Jednak jeśli generalnie potrafimy pozostać w danej pozycji przez dłuższy czas w komforcie fizycznym i psychicznym oznacza to, że dana asana została przez nas opanowana. A opanowanie niektórych pozycji wymaga nie tylko dużej siły fizycznej ale przede wszystkim pokonania swoich lęków i wiary, że możemy sobie poradzić. Dzięki opuszczaniu strefy komfortu rozwijamy się, wzrasta nasza pewność siebie i niemożliwe staje się możliwe. Zatem zgodnie z zasadą bój się i rób wciąż podejmuję nowe wyzwania i badam moje ograniczenia. Choć muszę przyznać, że opuszczanie strefy komfortu wciąż jest moim największym wyzwaniem.
Zaakceptowałam swoje ograniczenia
W nawiązaniu do poprzedniego punktu i systematycznego zwiększania możliwości ciała praktyka jogi nauczyła mnie też akceptować moje ograniczenia. Zrozumiałam, że anatomiczne różnice w budowie ciała sprawiają, że mimo dobrych chęci i lat praktyki wykonanie pewnych pozycji jest po prostu niemożliwe, Joga zmusza do zatrzymania się i odpuszczenia. To dla mnie wielka lekcja pokory.
Nauczyłam się efektywnie oddychać
Nie oznacza to wcale, że przed rozpoczęciem praktyki jogi nie potrafiłam oddychać, bo jednak udało mi się przeżyć wiele długich lat. A oddech to życie. Jednak jak większość osób oddychałam płytko, ustami i ledwie rozszerzając klatkę piersiową. Joga nauczyła mnie bardziej efektywnego oddychania przez nos, z zamkniętymi ustami i z wykorzystaniem przepony. Przyczyniło się to m.in. do wzmocnienia mojej odporności oraz większej witalności.
Mam wysoką odporność
Joga jest świetnym sposobem na wzmocnienie i zregenerowanie układu immunologicznego. Systematyczna praktyka jogi wzmacnia naszą odporność będąc profilaktyką przeciwko infekcjom oraz pomocą przy już istniejącym stanie chorobowym. Według naukowców norweskich regularne praktykowanie jogi aktywizuje geny odpowiadające za zwiększenie odporności już na poziomie komórkowym. Dzieje się tak dlatego, ze joga stymuluje układy ciała powiązane z układem odpornościowym m.in. hormonalny, krwionośny, trawienny, oddechowy i nerwowy. Dodatkowo wspomaga przepływ limfy w organizmie i pobudza pracę grasicy – gruczołu odpowiadającego za formowanie leukocytów. Sama jestem potwierdzeniem tej tezy, ponieważ odkąd regularnie praktykuję jogę praktycznie nie choruję, a jeśli już zdarzy mi niedyspozycja to w krótkim czasie wracam do pełni zdrowia.
Lepiej śpię
Lepsza jakość snu oraz szybkość zasypiania były jedną z pierwszych korzyści jakie zauważyłam po krótkim czasie regularnej praktyki. Dzieje się tak dlatego, że joga oraz techniki medytacyjne wpływają na obniżenie hormonu stresu – kortyzolu oraz wzrost produkcji melatoniny – hormonu odpowiadającego za regulację rytmu dobowego. Pozwala to pokonać bezsenność, skrócić czas zasypiania, wydłużyć czas snu oraz zmniejszyć częstotliwość wybudzania się w nocy.
Zapomniałam o problemach trawiennych
Jedną z pierwszych korzyści jakie dość szybko zauważyłam po rozpoczęciu praktyki jogi była znaczna poprawa działania układu pokarmowego. Dzieje się tak dlatego, że joga pobudza ogień trawienny oraz podsyca wydzielanie soków trawiennych. Dodatkowo poprzez ucisk jamy brzusznej stymuluje i masuje organy układu pokarmowego oraz gruczoły trawienne a także zwiększa perystaltykę jelit co również wpływa na eliminację toksyn z organizmu.

Wyglądam wciąż młodo
Czuję się młodo choć zdecydowanie jestem już dojrzałą kobietą. Nie tracę energii na walkę z upływającym czasem. Chcę żyć z nim w zgodzie i może dlatego właśnie jakimś magicznym sposobem wyglądam dużo młodziej niż wskazuje na to moja metryka. Zapewne jest to też zasługa genów ale myślę, że w dużej mierze również stylu życia oraz potęgi jogi, w tym regularnej medytacji. W każdej komórce naszego ciała wciąż zachodzą procesy anaboliczne (wzrostowe) i kataboliczne (związane z rozkładem i zanikaniem materii organicznej). Wraz z wiekiem zaczynają dominować procesy kataboliczne więc starzejemy się. Nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego procesu jednak dzięki regularnej praktyce jogi możemy go mocno spowolnić.
Wyostrzyły się moje zmysły
Joga usprawnia funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego. Zmysły działają przez receptory, które odbierając określone bodźce przekształcają je w sygnały nerwowe i przekazują do mózgu do interpretacji. Dzięki regularnej praktyce zauważyłam mocne wyostrzenie zmysłów, szczególnie węchu, co na początku było dla mnie dużym zaskoczeniem. Dzięki wyostrzonym zmysłom moje życie stało się dużo przyjemniejsze.
Stałam się świadoma swojej miękkiej, kobiecej energii
Powyższe odkrycie było jednym z największych zaskoczeń w moim życiu a objawiło się gdy…zaczęłam uczyć jogi. I choć nie do końca proces ten jest dla mnie zrozumiały to muszę stwierdzić, że jako nauczycielka jogi poczułam się super kobieco.
Wzrosła moja koncentracja
W miarę stosowania technik oddechowych oraz dzięki regularnej medytacji i praktyce asan wymagających świadomego ruchu i jego synchronizacji z oddechem wzrosła moja umiejętność skupienia uwagi. Dzięki lepszej koncentracji potrafię lepiej zarządzać swoim czasem, być bardziej produktywną oraz szybciej podejmować decyzje.
Skupiam się na własnym rozwoju i nie rywalizuję z innymi
Sentencje, które zmieniły moje życie, a które usłyszałam na swoich pierwszych zajęciach jogi brzmiały następująco: Interesuje mnie tylko to co dzieje się na mojej macie. Nie mam potrzeby rozglądania się na boki i porównywania z innymi, bo każdy jest inny i ma swoje własne tempo rozwoju. Liczy się mój własny wzrost a nie to bym była lepsza od innych. Tę mądrość przełożyłam z maty na życie. Dzięki temu cieszę się szczęściem innych ludzi, jestem spokojna i spełniona mimo, że nie mam w życiu wszystkiego o czym marzę.
Zaczęłam żyć własnym tempem
Kontynuacją skupienia się na własnym rozwoju stało się wypracowanie harmonii w życiu. Kiedy chcę żyję szybciej, jestem bardzo aktywna a kiedy chcę i potrzebuję zwalniam. Staram się żyć w zgodzie ze sobą a nie w tempie, które narzuca mi współczesny świat.
Pokochałam ciszę
…
Życzę Ci pięknego podążania swoją jogową ścieżką a na niej wielu zaskakujących odkryć! Z radością będę Ci towarzyszyć w tej drodze!
